B2

Tajemnica w metrze: Co kryje ta wielka torba?

Metro pędziło przez tunel, a ja nie mogłem przestać patrzeć na starszą panią siedzącą naprzeciwko mnie.

Na podłodze przy jej nogach stała ogromna, kraciasta torba, która co chwilę dziwnie podskakiwała.

"Przepraszam najmocniej, czy w tej torbie jest jakieś zwierzę?"

– zapytałem z ciekawością.

Starsza pani spojrzała na mnie bardzo groźnie i mruknęła: "To nie jest sprawa dla kogoś tak młodego".

Nagle torba zatrzęsła się jeszcze mocniej, a ze środka dobiegł głośny dźwięk starej trąbki.

"Jezu, co to było?!"

– krzyknęła nagle kobieta z dzieckiem, przesuwając się na koniec wagonu.

"To pewnie niebezpieczny ładunek!"

– zawołał spanikowany student w okularach.

Pani westchnęła ciężko, wyciągnęła rękę i powoli zaczęła rozpinać wielki zamek błyskawiczny.

Wszyscy pasażerowie w wagonie nagle zamilkli, a ja czułem, jak adrenalina krąży w moich żyłach.

Z torby zaczęła wysuwać się długa, metalowa rura, a potem fragmenty dziwnego skafandra.

"Ostrzegam, dzwonię na policję!"

– wrzasnął pan w garniturze, szukając telefonu w kieszeni.

Niespodziewanie z torby wyskoczył młody mężczyzna w kompletnym stroju płetwonurka.

Poprawił maskę na twarzy, spojrzał na mapę metra i zapytał: "Czy dojechałem już do stacji Centrum?"

Starsza pani pokiwała głową i powiedziała: "Tak, kochany, ruszaj szybko na ten trening w fontannie".

Oniemiali ludzie obserwowali, jak nurek w płetwach wyskakuje z pociągu prosto na peron.